Przejdź do treści

Dzikie, wolne, szlachetne/ góry

*

Siedzę wśród gór
gdzieś
nie wiem gdzie
Ścieram słony pot
z warg
I nie mam sił
wstać i
odejść stąd

*

Świerk pianista
wygrywa
tatrzańskie melodie
Zakasał rękawy
palce zwiewne
wygina na wiatr
Daje koncert
Czy słyszysz?
Maestro w Chochołowskiej
Plusk potoków
skrzydlatych śpiewaków
Setki braw

*

Patrzę z góry
na góry
Jak słup soli
ze strachu
skamieniałam
z zachwytu

W mocnych butach
na skrzydłach
Żona Lota
z plecakiem
patrzy z góry
na góry
na szlaku