Przejdź do treści

Streszczenie Siedem spotkań Maria Józefacka

Siedem spotkań

Streszczenie, Maria Józefacka

Siedem spotkań to powieść autobiograficzna o losach osoby, która w nastoletnim wieku podejrzewa, a jako młoda kobieta upewnia się, że cierpi na depresję. Gubiąc się wśród meandrów niezrozumienia i niewiedzy medycyny lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych szuka po omacku, intuicyjnie i czasem rozpaczliwie pomocy. Zrozumienie i profesjonalną opiekę znajduje dopiero, gdy jest już dorosłą/dojrzała osobą. Farmakoterapia i psychoterapia pomagają jej pokonać wewnętrzny mrok. Wtedy zaczyna naprawdę żyć, realizować swoje marzenia, rozkwita.

To tylko jedna, najbardziej zewnętrzna warstwa tej powieści. Wspomnienie spotkań z terapeutą to pretekst do opowieści o ludziach i o życiu ze wszystkimi jego aspektami. To przede wszystkim opowieść o relacjach.

Poznajemy Agnieszkę jako dziecko, które odkrywa świat przefiltrowany przez własną ogromną wrażliwość. Ten świat jest skażony niekompetencją rodzicielską, niezrozumieniem potrzeb własnego dziecka, ale i rozjaśniany chwilami ciepła i miłości. Tyle, że te drugie nie są w stanie nadrobić szkód wywoływanych przez tych, którzy powinni Agnieszkę chronić i wzmacniać. Dziewczyna na własną rękę stara się zgłębić tajniki ludzkiej psychiki, zrozumieć samą siebie przy pomocy literatury psychologicznej. Czy to pomaga, czy raczej wpycha Agnieszkę w szablon myślenia o sobie, utrwala w niej schematy, który wpłyną na całe jej życie?

Wiek nastoletni to czas nieustannego tańca na krawędzi mroku, to ciągłe osuwanie się gruntu spod stóp przypieczętowane śmiercią mamy. Agnieszka resztkami sił czepia się życia. Szuka oparcia w Bogu, we wspólnotach religijnych, w przyjaźni. I w końcu pojawia się miłość, a może raczej przywiązanie – uczucie skomplikowane, niejednoznaczne, niedozwolone. Może jednak to właśnie to zagmatwane uczucie zatrzymało Agnieszkę wśród żywych? A może to Bóg, który raz jest przy niej, a raz wydaje się być bardzo odległy, surowy i nieprzystępny? A może to przyjaciele – raz bliscy, uważni i czujni, chwilę później goniący za własnymi marzeniami i potrzebami, idący własną drogą? A może sprawili to ci nieliczni nauczyciele, pedagodzy z prawdziwego zdarzenia, którzy doceniają potencjał i zdolności Agnieszki? Każdy z tych elementów wydaje się być przez moment kamieniem, opoką, na której wesprze się wchodząca w dorosłość Agnieszka. I niemal każdy z nich prędzej czy później osuwa się, pozwalając jej wpaść w otchłań poczucia winy, braku wiary w siebie, własne możliwości i wartość jako człowieka. To wszystko sprawia, że Agnieszka nie raz ociera się o próby samobójcze.

Jako młoda kobieta Agnieszka szuka pomocy bardziej świadomie. Z jednym z psychologów wchodzi w dłuższą relację, która staje się dla niej oparciem, namiastką rodziny. Agnieszka pracuje nad sobą, zaczyna szukać spokoju we własnym wnętrzu, dbać o siebie, spełniać swoje marzenia. Jednak i ta więź zawodzi, kończy się w niezrozumiały dla Agnieszki sposób. W tym czasie także Agnieszka odnajduje przestrzeń, która daje jej wytchnienie – miłość do gór, do przyrody. Między innymi podczas górskich wędrówek powstają przepiękne wiersze, którymi autorka dzieli się z czytelnikami. Jednak cień depresji, nie daje jej spokoju, wraca z coraz większą siłą, dlatego w tym okresie po raz pierwszy Agnieszka sięga po leczenie farmakologiczne, rozważa możliwość leczenia w szpitalu. To także czas, w którym Agnieszka szuka nowych dróg do zbudowania dojrzałej relacji z Bogiem, ale i spiera się z Nim. Agnieszka kończy też studia, a potem z dojrzałością i charakterystyczną dla niej odpowiedzialnością wchodzi w życie zawodowe, zostaje nauczycielką. Poznajemy Agnieszkę w jej relacjach z uczniami, kolegami po fachu. Mimo wielu rozczarowań i stresów związanych z pracą Agnieszka wkłada w nią całe serce, dając z siebie często więcej niż powinna, często kosztem samej siebie, swojego czasu i prywatnego życia. Jednocześnie Agnieszka stawia czoła kolejnemu wyzwaniu – wymagającej opiece nad babcią, staruszką, zwieńczonemu odejściem tej jednej z nielicznych bliskich osób, która od dzieciństwa rozświetlała życie Agnieszki. Wtedy Agnieszka pogrążona znów w poczuciu winy i bezsensie życia postanawia po raz kolejny poszukać profesjonalnej pomocy. Tym razem na szczęście trafia pod opiekę specjalistów z prawdziwego zdarzenia. Droga do zaleczenia depresji nie jest prosta. Bolesne próby doboru właściwego leczenia farmakologicznego i trudne do zaakceptowania skutki uboczne terapii, pobyty w szpitalu psychiatrycznym, pojawiające się wciąż na nowo pragnienie śmierci to przez kilka kolejnych lat codzienność Agnieszki. A przecież są także wyzwania zawodowe, którym Agnieszka stawia czoło, nie odpuszczając sobie samej, „dając radę” za wszelką cenę. W końcu daje sobie chwilę na zatrzymanie i udaje się na roczny urlop zdrowotny, który wykorzystuje na kształcenie, poszukiwanie dla siebie nowych dróg, by ostatecznie wrócić do szkoły i… podjąć pracę w bibliotece. W tym czasie leczenie przynosi wymierne efekty, a Agnieszka trafia do psychologa – kobiety. W ciągu terapii wraca, rozprawia się demonami przeszłości, trudnego dzieciństwa, analizuje zerwane relacje, cierpliwie wykonuje zadawane „ćwiczenia”, by wreszcie odnaleźć spokój i zgodę z samą sobą. Zaczyna patrzeć w przyszłość z nadzieją, uczy się wierzyć w siebie i w ludzi. W końcu odważnie wylatuje z gniazda, spod troskliwych skrzydeł terapeutki. Czuje się silniejsza, idzie do przodu, rozwija zawodowe żagle.

To streszczenie nie bez kozery zawiera wiele znaków zapytania. Opowieść o życiu Agnieszki zostawia czytelnika właśnie z mnóstwem refleksji i pytań, na które każdy może spróbować odpowiedzieć sam.